[Pamiętnik] 6. Ale miałeś lepiej niż My!


Zdarzyło mi się wpaść na lokalny konwent, gdzie udało mi się zagrać w tamtejszym gronie.

Zaproszono mnie na sesję, gdzie właściwie nie wiadomo co się miało wydarzyć. O tej sesji będzie dzisiejszy wpis.

Po całym dniu, wieczorem, dostałem propozycję gry z miejscową ekipą, która kontynuowała kampanię w autorskich systemie „Niespodzianka”. Stanąłem wtedy przed trudną decyzję. Była już późna godzina ale miałbym szanse dostać się jeszcze na pociąg do domu. Jeżeli bym został, to już do rana. Zaryzykowałem i zostałem.

Graczy było 4 (razem ze mną), prowadziła jakaś dziewczyna (jeden z organizatorów konu). Niestety, nie pamiętam już imion tych ludzi, ale dla tego zapisu nie ma to zbytnio znaczenia.

Zrobiłem przed grą wywiad, co to w ogóle ma być za gra. Zabiło mnie, że przez pierwsze 5 minut powtarzano mi, że to właśnie jest ta niespodzianka, że to taki system itd. Nie dałem za wygraną i z lekkim sceptyzmem dopytywałem się o szczegóły. Pytałem się, aż Mistrzyni pękła i zaczęła sypać. Pokrótce dowiedziałem się, że grają wg schematu: MG wysyła niewidoczne sygnały, próba stworzenia własnego wątku jest ucinana natychmiast (Zapytałem się, co stało by się w przypadku, gdybym dzięki kostkom non stop wycinał co rusz przybiegającą straż, na co Mg w końcu powiedziała, że takim ludziom dziękują za grę).

Z rzutu oka na kartę postaci oraz na szczątkowe wyjaśnienia, okazało się, że gram osobą, która urodziła się wczoraj, ale ma „boskie moce” oraz wiedzę o świecie (wiem co to jest trawa, wiem że ogień pali, potrafię mówić itp.). Boskie moce ograniczały się do improwizacyjnej magii rytualnej (do tej pory nie wiem, jak działają czary w tej grze, MG twierdziła, że mam się domyślić za pomocą eksperymentów, ale o tym potem). W tym momencie brzmiało to akceptowalne, dlatego podjąłem się grania z nimi.

Rozpoczęliśmy od wyjścia (Ja i MG) na zewnątrz, gdzie Mistrzyni odgrywając bliżej nie określoną postać starca (oraz tajemniczo kreśląc mi otoczenie) doprowadziła do tego, że miałem z jej ręki wybrać kilka (5) kolorowych kamyczków, które jak szybko zrozumiałem miały symbolizować żywioły. Poczułem się nieco nieswojo, bo Mg zaczął robić klimat (mówić tajemniczym głosem itp.), nie tłumacząc mi co mam robić. Ale w sumie moja obecność polegała jedynie na posłuchaniu wstępu i wybraniu pięciu kamyczków.

Po powrocie do stołu stworzyłem postać z wypakowaną charyzmą, bo chciałem zostać bliżej niesprecyzowanym dowódcą.

Nie jestem w stanie opowiedzieć wszystkich wydarzeń, ale pierwsze 0,5h sesji polegało na błądzeniu po korytarzach wielkiego pałacu (byłem oddzielony od reszty) albo siedzeniu w pokoju.

W grze zbliżała się kolacja, a postacie innych graczy dopiero co wrócili z jakiejś wyprawy i odprowadzali postacie MG (Piękne 3 kobiety). Z którymi prowadzili bardzo oficjalne rozmowy (z kontekstu całej gry, wynikało, że były właścicielkami całego pałacu).

Mg za pomocą zapachu doprowadził mnie do jadalni, gdzie opierając się o tron czekałem na całą resztę mieszkańców. Chciałem walnąć w jakiegoś npc (czyli jedną z tych kobiet) albo w postać gracza moim zachowaniem i wymusić reakcję. Niestety, gracze nie zareagowali niczym więcej niż „patrzę się wrogo na niego”. Natomiast Mg podchwyciła moje intencję, co potem dało w wyniku fajną scenę z władczynią pałacu (ale ponownie, o tym później).

Podczas obiadu, zdecydowałem, że moja postać nie będzie jadła (znowu, chciałem, aby ktoś pojechał mi po postaci czymś w rodzaju „Gardzisz jedzeniem które Ci podają itp”), ale reakcje na ten fakt były nikłe, ot MG wspominała co pewien czas, że robię się już głodny.

Cała kolacja polegała na wysyłaniu sygnałów od graczy do MG i z powrotem za pomocą chrząknięć postaci i przymilnych słówek. Ja siedziałem, czekając aż zapadnie zmrok, bo chciałem pobawić się moją mocą ognia (chciałem jednym zaklęciem zapalić świece w sali). Niestety, nie było mi to dane, ale gdzieś pod koniec kolacji na suficie pojawił się smok.

Spróbowałem, czy mogę sterować wedle moim uznaniem wiedzą mojej postaci, ale MG szybko wyprowadziła mnie z tego błędu. Polegało to na tym, że stwierdziłem, że moja postać zupełnie nie przejęła się smokiem ale MG poprawiła mnie, mówiąc, że jednak się trochę ich boję.

Po kolacji wyruszyliśmy na plac walki, gdzie miały się tłuc postacie graczy na kije, przy czym wolałem udać się z kobietami. Parę rzutów, dwornych ukłonów oraz słówek, a ja właśnie zaczynałem pchać w flirtowanie z najpoważniejszą panną na zamku (Była cała w czerwieni i bardzo wyniosła, więc strzelałem że jest najważniejsza).

W końcu zapadł zmrok, a ja udałem się z MG na osobność by odegrać scenę rozmowy. Było całkiem fajnie, plus okazało się, że moje moce są całkiem mizerne, bo z ledwością wypaliłem napis na murze (Prawda). W tym momencie zużyłem też całą manę dostępną mojej postaci, co spowodowało by, że prawdopodobnie już bym się nie zbudził, gdybym poszedł teraz spać. Podczas sceny, MG starała się ładnie odgrywać Kobietę w Czerwieni, natomiast ja kombinowałem, jak zrobić coś fajnego i ciekawego. Scena wyszła fajnie, było też nieco błądzenia we mgle, bo momentami odgrywaliśmy postacie idąc w tajemniczość (np. „Co przyjdzie Ci po osobie, która jeszcze wczoraj nie istniała?” „Tylko Ty potrafisz na to odpowiedzieć” „Ale co jest Prawdą?” „Prawdą będzie to, czym ją uczynisz” itp.).

Wróciliśmy do stołu, gdzie już czekała nudząca się część graczy. Odprowadziłem Kobietę do jej pokojów, a potem dołączyłem (spotkałem postać jednego z graczy podczas spaceru) do grupki która wyruszyła do miasta. Nie mogłem wtedy powstrzymać się od uśmiechu, gdy słuchałem, jak gracze ustalają, co biorą ze zbrojowni pałacu.

Tutaj uwaga. W tym momencie, jak i wiele razy poprzednio, MG kazała nam zatkać uszy, bo mówiła coś tylko dla jednego gracza, który np. zdał test percepcji. Tutaj dołączyła do nas kolejna postać gracza, która miała zawrócić inną, bo Laski prosiły go o to (3 panny z pałacu).

Dotarliśmy do miasta, gdzie poruszała się masa cieni (eterycznych mieszkańców, coś w ten deseń). Oni się obawiali tego, ale ja spokojnie chodziłem między tymi cieniami, a potem poczęstowałem się owockiem ze straganu. Odzyskałem jeden punkt many, więc mogłem już iść spać spokojnie.

Trudno mi określić co tam się właściwie działo, ale coś przykuło naszą uwagę. Postanowiłem pobawić się mocami (miałem znowu manę), i chciałem jakoś go wytropić. Po kilku próbach wywołałem uśmieszki na twarzach innych (rozmawiałem z kamieniami, z wiatrem, próbowałem zapalić ślady na kostce brukowej itp., właśnie miałem wzywać duchy tego miejsca, aby powiedziały mi prawdę) i udali się bezpośrednio do jakiegoś starego pniaka na środku miasta. W tym momencie zakończyliśmy sesję.

Kiedy spytano się na końcu gry o moje zdanie, powiedziałem, że nie miałem od czego się odbić podczas gry (gracze nie podrzucali mi punktów zaczepienia, nie wiedziałem jak wejść w interakcje z ich postaciami), zjechałem system magii, zjechałem „brak wiedzy o grze przed grą”. Bardzo zabawne było, kiedy Gracze zdziwieni moją postawą, zaczęli mi wmawiać, że i tak miałem lepiej niż kiedy Oni zaczynali tą grę. Tego argumentu do tej pory nie rozumiem, dlaczego miałbym dziękować za nieco mniejsze utrudnienie fajnego grania?

Mg pochwaliła mnie za to, ze wszedłem w interakcje z jej npcami. Potem dużo kiwali głowami, bo ich zdaniem wiele zostało powiedziane przy stole (aka. chrząknięcia i dworska mowa których zupełnie nie łapałem, bo nie miałem kontekstu).

Dodatkowo, nie wiedziałem, czy gracze mnie nie lubią czy po prostu odgrywali postacie które nie lubiły mojej postaci.

Cała zabawę z wychodzeniem z pokoju czy zatykaniem uszu mam już dawno za sobą, dlatego irytowało mnie to. Nawet nie można było dawać sobie rad poza grą.

Co podobało mi się podczas gry? Scena flirtu, jeżeli patrzyć na to pod kątem odgrywania, to nawet ta scena sprawiła mi pewną przyjemność (mentalną, mentalną!).

Nie podobała mi się ta cała reszta, a zwłaszcza podstawowy koncept gry „Gracze nie wiedzą, w co grają, dopóki nie zagrają”.

Kolejna rzecz, rpgowanie na konwencie. Jeżeli gry takie jak warhammer czy Cyberpunk tak bardzo zawartościowo zależą od tego, kto prowadzi, to nie polecam grania w takie systemy z nieznajomymi ludźmi na konach (Co zresztą tłumaczy obecne trendy przesiadywania w games room albo w pubie). Można się naciąć mocno, a w najlepszym przypadku sesja będzie zwyczajna.

Dlatego polecam gry, które nieco lepiej opisują koncept gry, dzięki czemu potencjalny gracz wie z czym to się je.

Np.

The Shadow of Yesterday

Burning Wheel

InSpectres

Pytania, wnioski? Zapraszam, Dyskusja na forum IE.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “[Pamiętnik] 6. Ale miałeś lepiej niż My!

  1. Czuje poniżenie. też gram od I gimnazjum. Tylko jako MG, i natraqfiłem na praktycznie wszystkie problemy co ty , tylko najpewniej ja byłem tego powodem 😦 (no może poza machiną Deus EX , ale pewien nie jestem). Od tej pory będe rozmawiał długo i namietnie z graczami na temat ich konwencji, choć i tak sie dziwie czemu ze mną jeszcze grają, chociaż znam kolesia , który cieszy się z tych wszystkich pomyłek ,a nadal z nim grają.

  2. Witaj Grandmikus.

    Wszystkie pomyłki są bardzo dobre, jeżeli wyciąga się z nich wnioski (i się nie zniechęcamy zbyt szybko z powodu porażek).

    Przez te lata, nauczyłem się, że najlepiej przerwać grę w momencie, kiedy komuś zaczyna zgrzytać gra (graczowi albo Mg), b natychmiast rozwiązać problem.

    15 minut rozmowy podczas której wyjaśnicie sobie wszelkie nieporozumienia jest lepsze, niż tłamszenie w sobie emocji. A po sesji jeszcze ktoś machnie ręką na gadanie, bo już późno i trzeba spadać do domu (albo zwyczajnie zapomni o szczegółach).

    Mam nadzieje chociaż, że to co napisałem jakoś Ci pomoże. Bo samo opisanie problemów to jedno (bo narzekać każdy potrafi), a rozwiązanie to zupełnie inna rzecz.

    Thx za komentarz.

  3. Dożo w tym prawdy. Jednak nie tylko MG była winna. Co z resztą „bardziej doświadczonych” graczy? Widać im pasował taki stan niewiedzy pozostałych. Ludzie lubią mieć przewagę nad innymi, choćby było to irracjonalne.

  4. Nie widzę w tym niczyjej winy. Po sesji gracze wyglądali na zadowolonych.
    Tylko ja wprost powiedziałem, że sesja mi się nie podobała i podałem przyczyny.
    Proste, im się podobało. Mnie nie.

    Inna sprawa, że model „MG wie wszystko i daje skrawki wiedzy graczom gdy potrzeba” jest popularną formą grania w rpg. Więc to niekoniecznie musi być kwestia „chęci posiadania przewagi nad innymi”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s