[Pamiętnik] 3. Szacunek, współpraca i odpowiedzialność
Sesja Wampira Maskarady: Los Angeles
Problem jest prosty:
Kto jest odpowiedzialny za sesję? Kto powinien się na nią przygotować? Jeżeli MG, to czemu? Współpraca. Uczestnicy sesji muszą ze sobą współpracować aby wspólnie grać, ale za pomocą swoich postaci wpływają na inne, często wywołując konflikty między postaciami. Jak takie konflikty powstają? Czy konflikty w grze/ponad grą są nieuniknione? Jak konflikty wpływają na grę?
Graliśmy w następującym team’ie:
(Sesja1) Ja, Łukasz
(Sesja2) Ja, Łukasz, Patryk, Ania
To była druga sesja wampira którą prowadziłem tej grupie (wyłączając Patryka), pierwszą była sesja filmowa czerpiąca dużo z matrixa, blade, transportera i innych filmów akcji.
Łukasz i Ania należeli do mojej stałej grupy i byli parą. Graliśmy już ze sobą rok, głównie wampir i deadlands, z czego dl’a prowadziłem ja. Szukaliśmy właśnie czegoś nowego i razem z Łukaszem (zawsze dużo ze mną rozmawiał o sesjach) postanowiliśmy zagrać w wampira, ale bardziej realistycznego i osadzonego w dużym mieście w USA. Tyle ustaleń, przejdźmy do sesji 1.
Sesja pierwsza polegała prawie wyłącznie na ustaleniu postaci Łukasza, jego irlandzkiego baru i najbliższego otoczenia.
Było naprawdę fajnie, postać miała być właścicielem irlandzkiego baru wraz z podziemnym parkingiem wypełnionymi autami. Tiaa, wiem miało być realistyczne ale tak było fajniej.
Wrzuciłem dwie scenki by dowiedzieć się jak jego postać ma działać. Nie opiszę tych scen, ale dam pewne wnioski.
Otóż, wspólne granie na zasadzie ja pytam on opisuje świetnie się sprawdziło. NA sesji praktycznie nic się nie działo, nawet dialogów brakowało. Za to bawiliśmy się samym opisywaniem settingu.
Sesja skończyła się u miejscowego Arcybiskupa (czy jak tam się Ci ważni nazywali z Sabatu).
Na następnej sesji, już z dwoma kolejnymi osobami coś mi zgrzytało. Nadal miałem nić porozumienia z Łukaszem dotyczącą tego, co ma się się dziać na sesji i czego on oczekuje. Mieliśmy pewną bazę filmów, na której chcieliśmy się opierać (snatch, transporter, szybcy i wściekli) i praktycznie dograliśmy się co do zawartości.
Tamta dwójka doszła z biegu. Ania nie miała czasu by porozmawiać przed sesją o detalach, zaś Patryk nie był raczej taką rozmową zainteresowany.
Wszystko zaczęło się od spotkania u Arcybiskupa. Postać Łukasza miała zrobić przysługę Arcybiskupowi i zawieść jakąś durną paczkę na beverly hills.
Postać Ani była Assasinką, która skrycie należało do Camarilli i miała za zadanie zniszczyć źródła dochodu Sabatu w mieście, w czym miał jej pomóc Malkavianin, postać Patryka. Dostali skryte ostrzeżenie od Arcybiskupa, że on coś wie na temat nieokreślonych planów Camarilli.
Pomijam wydarzenia, które działy się jedynie z udziałem Łukasza, przejdźmy do wielkiego finału sesji. Ciężko mi opisać szczegóły wydarzeń, ale sytuacja wyglądała w ten sposób:
Postać Łukasza wpada do herbaciarni postaci Patryka, gdzie był razem z postacią Ani. Postać Ani stawiła czynny opór P Łukasza, a zaraz potem zjawiła się policja zwabiona strzałami. Skuto P Łukasza, Reszta uciekł zabijając paru policjantów.
Gdzie cały problem? Dlaczego byłem cholernie niezadowolony z tej sesji?
Otóż pomimo, że nie miałem żadnej konkretnej wizji rozwoju sytuacji to jednak razem z Łukaszem mocno trzymaliśmy się konwencji. Reszta przyszła bez żadnych ustaleń i po prostu rozwaliła sesję. Dalej, pomimo że prosiłem o przygotowanie się z geografii LA, jakiś faktów, to Łukasz w środku sesji zdziwił się, że beverly hills jest w tym samym mieście co on.
Pomijam konflikt między graczami, był jaki był. Problem polegał na tym, że jako gracze nie potrafiliśmy wytworzyć wspólnego uzgodnienia co do gry. Moją winą było dopuszczenie do takiej sytuacji, Ich, że nie pytali się o nic.
Odpowiem teraz na pytania z początku tego apeka.
Kto jest odpowiedzialny za sesję? Wszyscy, każdy uczestnik przychodzi na grę i musi wiedzieć, że pewne rzeczy są nie właściwie. Ale skąd ma wiedzieć które rzeczy są niewłaściwie na sesji?
Kto powinien się przygotować na sesję? Ano, każdy. Ale to nie jest odrobienie pracy domowej, trzeba jedno spotkanie poświęcić na omówienie gry. I choćby miało to zająć 3 godziny, to musicie ustalić kompromis. Bez tego sesja po prostu padnie, prędzej czy później.
Zauważcie, że Sesja 1 była dla mnie znakomita, ale poświęciliśmy nieco czasu z Łukaszem na przygotowanie, aby te 3 godziny sesji nie poszły na marne.
Współpraca graczy. Nawet jeżeli postacie występują przeciwko sobie, należy mieć cały czas na uwadze: czego wymaga od gry druga osoba. Jako gracze współpracujemy, by uczynić sesję zajebistym momentem wieczoru. Jeżeli nie wiesz czym kieruje się druga osoba to się ją zapytaj. Choćby to psuło klimat, zapytaj. Bo jak widać na załączonym przykładzie, działaliśmy na ślepo. Ja sądziłem, że oni wyczują założenia, Oni, że skoro MG nad nimi czuwa, to wszystko ok.
Sesja rpg to nietypowa zabawa, bo parę osób siedzi i cały czas kotłuje w swoim gronie masę pomysłów i potrzeb.
Mógłbym powiedzieć, że pościg policyjny, ciężarówki SWAT to po prostu odpowiedz na głupotę graczy. Ale kim do cholery jestem, aby oceniać to, w jaki sposób oni chcą się bawić? Kwestia ustaleń, kwestia szacunku do pomysłów drugiej osoby.
Bardzo ważna jest ta wspólna odpowiedzialność. Pozwala ona stworzyć naprawdę dobrą sesję.
Konflikt postaci to dobra rzecz. O ile obaj gracze wiedzą, do czego zmierza druga osoba.
