[Pamiętnik] 1. Apokalipsa
Po co zacząłem ten cykl?
Otóż chciałby opisać jak zmieniało się moje rozumienie rpg przez te wszystkie sesje. Znajdziesz tutaj najważniejsze sesje w których uczestniczyłem. Postaram się opisać te rzeczy które sprawiały mi najwięcej satysfakcji podczas grania, ale także trafią się nieco mniej zabawne elementy. Enjoy!
Uwaga, czytanie tego wpisu powoduje wygładzanie kantów twoich kostek. Zostałeś ostrzeżony.
Moje życie rpgowe zaczęło się parę lat temu. Mam mieszane uczucie, czy to był dobry start. Wtedy byłem pozytywnie nakręcony, ale wiadomo, każdy z uśmiechem patrzy na swoje początki w swoim ulubionym hobby.
Po raz pierwszy zetknąłem się z rpg, kiedy mój kumpel zaprosił mnie na swoje urodziny, na których miała się toczyć sesja. Działo się to chyba w 1 gimnazjum, a więc ok. 6 lat temu.
Nie znałem wcześniej nic o rpg, ale ze słów kumpla (dalej będę nazywał go Bartkiem, bo tak w istocie się nazywał) wynikało, że to świetna zabawa w grupie fajnych ludzi.
Poprowadził mi sesją wstępną. Dał mi swoją dawną postać, tępego mutanta z berdyszem. Ku ścisłości ta drużyna grała w różne rzeczy, ale miałem uczestniczyć w sesji post-apokaliptycznej, w oparciu o autorską grę Mistrza gry.
Przebieg sesji 0 był następujący:
Sterowany przez MG opisywałem jak zgadzam się na zadanie zdobycia skarbu z jaskini. W jaskini po prostu parłem przed siebie, zabijając po drodze nietoperza. Nic ciekawego, ale strasznie interesowało mnie takie “opowiadanie: o czymś co nie istnieje. Nawet jeżeli nie miałem na nic wpływu to i tak było pozytywnie. Dotarłem do głównej pieczary (Bartek nawet narysowałem mapę), i powalczyłem sobie z jakimś potworem. Nie pamiętam jak przebiegała walka, Bartek coś sobie tam rzucał. Potwór zdechł, ja zdobyłem CKM który był skarbem.
Zleceniodawca zapytał się o cenę jaką chcę dostać za rzeczony karabin. Poszło za 100$, za co potem zostałem wyśmiany przez B oraz resztę graczy. Trochę przykre było to wtedy, bo wchodzą do nowej grupy byłem onieśmielony ale też może trochę poniżony (bo wyśmiany?). Nie zapaliła mi się czerwona lampka ostrzegawcza, bo byłem zbyt podekscytowany możliwością dobrej zabawy, która miała nastąpić na właściwiej sesji
Sesja 1:Start
Osób na sesji było 5. MG był człowiekiem obeznanym w rpg, ponieważ dużo już grywał u boku brata, który będąc starszym nauczył go fachu. O reszcie za dużo nie wiedziałem (Bartek miał bardzo mały staż, przyjęto go z tego powodu, że brakowało im gracza, ja przyszedłem na próbę).
Tworzenie postaci nie było ani przyjemne ani łatwe, ponieważ udzielono mi bardzo skąpej informacji (Jedynie: Weź 4 rękiego mutanta, będziesz rządził!) . Prawdopodobnie chodziło o fakt, że solenizant (bartek) wymógł na nich abym grał. Co już samo w sobie było zabawne, ponieważ Bartek po krótkim czasie odpadł z ich grupy.
Wracają do Tworzenia. Wybrałem inteligentnego zmutowanego doktorka o imieniu 13. Z tym wiążę się pewna niemiła sprawa. Otóż wymyślenie imienia zajęło mi bardzo dużo czasu, a w końcu wybrałem coś na chybił trafił z pamięci. 13 to zła postać z opowiadania “Mniejsze zło” ze zbioru opowiadań “Ostatnie życzenie” Andrzeja Sapkowskiego. Spotkało się to z niezadowoleniem grupy a zwłaszcza MG, który bardzo lubił jego opowiadania. Jednak sesja zaczeła się. go go go!
Sesja: Akcja
Całą sesję chodziłem za plecami innych. Pojawiły się momenty, w których próbowałem coś zrobić, ale albo MG ocenił je jako żałosne, albo naprawdę takie były, ponieważ zostały szybko storpedowane.
Teraz potrafię sobie przypomnieć jedynie następującą scenę.
Wykorzystując wiedzę własną, wiedzą że jedna z postaci ma kontrakt z Ważnym Bohaterem Niezależnym, postanowiłem dowiedzieć się szczegółów i sam pogadać z personą. MG pokazał mi jasno (w jego mniemaniu) że nie można używać wiedzy własnej, bo postać takich rzeczy nie mogła wiedzieć. Zostałem odpędzony od tego człowieka (notabene powstał ciekawy tekst: “Nie wyglądam na takiego głupiego jak jestem”, który wypowiedziałem do tego człowieka. Ot zwykły stres w nowej grupie i sytuacji).
Upominany przestałem się wychylać i kiwałem głową. Sesja miała polegać na zejściu do kanałów, odszukanie jakiejś pompy. Jako jedyny zapisałem kolejne zakręty, za co nawet dostałem podziękowania potem. Jeżeli dobrze pamiętam, większość czasu zajmowały nam opisy pomieszczeń oraz walki.
Co zabawne, czerpałem z takiej gry satysfakcje, bo było do dla mnie zupełnie nowe doznanie.
Sesja: Niespełnione oczekiwania
Moja postać była inteligentna, ale nie mogłem tego podeprzeć rzutem na int. bo u tego MG takie rzeczy się odgrywa a nie turla. Trudno, dlatego leciały gafy za gafą, głównie w wyniku nieznajomości świata. MG pisał mi kolejne minusiki, kiedy to wybuchałem śmiechem na jakieś oznajmiane mi oczywistości. Dla mnie sesja była bardzo zabawna, ale wg. reszty źle pojąłem “luźny klimat” urodzinowy. Jedyne co sam wiedziałem o rpg wtedy, to że “sesja to takie opowiadanie wspólnej historii”.
Po Sesji
Po sesji miałem wyrzuty winy. Czułem że odrzucili mnie, ale bardzo chciałem uczestniczyć w takiej zabawie. To doprowadziło mnie do szukania w różnych źródłach, do których mogłem dotrzeć. Były to MiM, Portal, www.polter.pl , tawerna rpg oraz lastinn.info . Chciałem stać się dobrym graczem, godnym rpg.
O tym, czego nauczyłem się z tych źródeł i jak wpłynęło to na moje późniejsze granie, napiszę w następnym wpisie.
